Witajcie, witajcie
Pogoda za oknem przepiękna, aż nie chce się w domu siedzieć :) Mam nadzieję, że nie chorujecie w tym czasie, chociaż wirusy atakują z każdej strony ehhh nie jest lekko :)
Dzisiaj przychodzę do Was z naszyjnikiem, który dostał nowe życie :) historia jego powstawania jest taka, że kilka lat temu byłam na giełdzie minerałów w Warszawie i trafiłam na stoisko, gdzie pan miał mnóstwo szklanych koralików, korali luzem i co było najlepsze dostawało się pojemniczek i ładowało się do niego co się chciało i ile chciało, można było załadować po brzegi byle się nie wysypało i kosztowało to 5 zł :):):):):):):):):):):):):) skorzystałam z okazji i wtedy powstała myśl na naszyjnik, wtedy nie miałam żadnego pomysłu i zwyczajnie nawlekłam je na żyłkę tutaj nie wygląda zbyt urodziwie, ale jak się go założyło prezentował się całkiem nieźle :)

Ostatnio wpadł mi w ręce i stwierdziłam, że coś muszę z nim zrobić,
oczywiście pożałowałam tego w momencie przecięcia żyłek, okazało się, że
koralików jest tak dużo, że nie wiedziałam co z tym zrobić :)
poszperałam w internecie i znalazłam biżuterię tzw. gronka i
postanowiłam go wykonać właśnie w takiej technice, niestety nie
posiadałam tych specjalnych szpilek, żeby nawlec każdy koralik i tak
chodząc po domu i marudząc :) w oko wpadły mi zwykłe szpilki i tak
naszyjnik powstał ze zwykłych szpilek :)
Oto efekt, ja uważam skromnie :) że wygląda dużo dużo lepiej :)